Tak zapewne zawołaliby ludzie w których życiu mało jest piękna. Ludzie, którzy sami nie potrafią okazywać swoich uczuć. Dla nich pocałunek na ulicy faktycznie może być gorszący. Bo jak ktoś śmie pokzywać im jak można okazywać swoje uczucia?!
Według mnie powinniśmy swobodnie okazywać co czujemy do drugiej osoby. Oczywiście okazywanie nie oznacza epatowania tymże uczuciem. No bo jeżeli widząć całującą się parę mamy ochotę podstawić im miskę lub słoik, to to już nie jest na pewno nic pięknego. Ale buziak, pocałunek to rzecz piękna. Dwoje ludzi wtulonych w siebie na ławce w parku tro rzecz piękna! A dzisiejszemu światu potrzeba piękna, gdyż bez niego życie stanie się udręką...
Ludzie disiaj nie potrafią okazywać sobie uczuć. Boją się. Nauczono ich, że nie powinno się tego robić przy innych. To stworzyło przestrzeń dla "tych co są zasze wbrew zasadom". Oni znów zaczęli epatować swoją uczuciowością. I właśnie dlatego musimy dziś debatować nad takim tematem. A okazywanie uczuć powinno być czymś, co nie tylko raduje ludzi, którzy to robią, ale także tych, którzy to dostrzegają. Zamiast tego stworzyliśmy społeczeństwo, które boi się uczuciowości. Coś, co powinno dawać nam szczęście, stało się tematem tabu...
Tyle czasu minęło od mojej ostatniej notki. Ile znmian na świecie nastąpiło. Głównie tych (ponoć) na gorsze. Giełda pikuje w dół. I końca nie widać. Kasy brakuje, ludzie ubożeją i... to mnie cieszy. Tak, cieszy i to nawet bardzo. Bo poza tym wszystkim jest jedna rzecz bardzo pozytywna. Gdy zabraknie pieniądza, ludzie bedą musieli nauczyć się żyć bez niego. Przez ostatnie lata odczuwali wszechobecny dobrobyt. Zapominali o życiu, interesując się zwykłą konsumpcją. A tu bach, bum srrrtutututu, zesłano na nas kryzys :)
No i w tym właśnie nadzieja. Nadzieje, że ludzie nauczą się żyć bez mamony. Że zobaczą coś poza tym i wogóle, że świat będzie lepszy :) Dobra i tak nikt mnie pewnie nie zrozumie, więc kończe. Cieszę się że po takim czasie wkońcu wróciłem do pisania. To jednak działa bardzo kojąco na człowieka :)
Tagi: życie, pieniądze, powrót, kryzys, nadzieja, stagnacja
skomentuj (1)"Miłość rządzi światem. Świat, choć wydaje się, że o niej zapomina, jest jej niewolnikiem. A świat ten stanowimy my, ludzie. Każdy, czy to zwyczajny osiłek, czy elokwentny dżentelmen, a może zepsuta prostytuka szuka miłości. Bez niej człowiek nie potrafi być naprawdę szczęśliwy. Czym ona jednak jest? Tego nikt nie może określić. Jest to na pewno coś więcej niż uwielbienie i pociąg. Można powiedzie, że to nawet coś poza tym. Ale ciężko jest to uwielbienie i pociąg zlikwidować, dlatego niemożliwym jest zrozumienie w pełni miłości. Uczucia, które dyktuje nam, jak żyć. Uczucia, które może dać wielkie szczęście. Ale też uczucia, które może doprowadzić do szaleństwa lub cierpienia. I nie ma znaczenia kim jesteśmy. Każdy z nas jest Niewolnikiem Miłości..."
Tagi: miłość, książka, świat, niewolnicy
skomentuj (1)
Tradycja.... Jak to ważne słowo dla nas, Polaków... No właśnie... Słowo... Niestety coraz częściej tylko słowo, nic więcej. Każdy zostawia w Wigilę to jedno puste miejsce. Zostawiamy, bo nasi rodzice to robili i ich dziadkowie też. Zsoatwiamy, bo sąsiad też zostawił i nawet w reklamie bylo jedno wolne miejsce. Zostawiamy, bo po prostu tak wypada. Hipokryzja życia zgodnie z tradycją...
Ja też zostawiam. Uważam, że sam był wędrowca wpuścił. Tak każe mi mój rozum... Ale tak naprawdę zapewne nie różnie się zbytnio od tych, którzy zostawiają puste miejsce, bo tak wypada. Łudze się, że jestem lepszy. Ale zapewne pukanie do drzwi w tę jedyną noc mogłoby zmienić moje myślenie na swój temat. Bo czy wpuściłbym kogoś? Tego nie wiem... Boje się, że ciężko by mi było postąpić zgodnie z tradycją. Może więc czas stawić czoła prawdzie i zrezygnować z wolnego miejsca? Bo tradycji nie można traktować wybiórczo. Wolne miejsce do czegoś zobowiązuje. Czy naprawdę jesteśmy zdolni udźwignąć ciężar tej odpowiedzialności?....
Tagi: wigilia, przemyślenia, tradycja, wędrowiec, stół
skomentuj (2)
Dziś z moją lubą wyruszyłem do lasu w poszukiwaniu jemioły. Aby tego dokonać, musiałem wstać baaardzo wcześnie, bo już o 11 (w sobote to dla mnie grzech wstawać tak wcześnie). Muszę się pochwalić, że zdoałałem wspiąć się na drzewo (a mam okropniasty lęk wysokości) i tak oto zdobyliśmy nasze trofeum... Teraz moja ukochana będzie mogła porobić te swoje stroiki ;] Ale w tym wszystkim naszła mnie taka refleksja, a raczej coś ważnego mi się przypomniało. Otóż PRZYPOMINAM!!!!
*<|:-) *<|:-) *<|:-) *<|:-) *<|:-)
Idą ŚWIĘTA!!!!!!
No i? No i dupa blada.... Kurde, choćby nie wiem jak bym się spinał, stękał, jęczył, piszcał i wyginał to za cholere, ale tak naprawdę totalnie! nie mogę wyczuć tej magicznej atmosfery! Czy to dlatego, że dorosłem? A może te święta już nie są takie jak kiedyś? Choć raczej bardziej prawdopodobne jest to, że po prostu nie dane mi było jeszcze w tym miesiący pić Kuku-Koli,a w reklamie mówią, że to pozwala "poczuć magię tych świąt". A może to dlatego, że Kevina samego w domu zostawili szybciej, przed wigilią? No bo co to za wigilia, jak Kevin już w Nowym Jorku jest?!
Najgorsze jest to, że zawsze bardzo szybko wpadałem w ten świąteczny tryb. Wyczekiwałem tej pierwszej gwiazdki... A teraz nawet (sic!) argument suto zastawionego stołu na mnie nie działa! Babcia zapowiedziała, że zrobi więcej niż co roku moich ulubionych pasztecików, ale nawet to nie pomogło! Cholera, i do tego śniegu ani troszku nie ma....
Nie będe już dłużej zanudzać, więc zrobie to, co tak naprawdę jest głównym powodem pisania tej notki. Może troche za szybko, ale czuje że to najlepszy moment. Chciałbym życzyć Wam naprawdę wspaniałych, rodzinnych świąt! Zapomnijcie o Kevinie, o Kuku-koli i Mikołaju. Poczujmy tę prawdziwą "magię tych świąt"! I tego Wam (i sobie) jak najbardziej życzę! :)
Tagi: święta, mikołaj, wigilia, atmosfera, życzenia, gwiazdka, kevin, jemioła, cola
skomentuj (1)Nie no kurcze, to prawie niemożliwe, ale oto ona! 3 notka! O dziwo z notki na notke coraz łatwiej przychodzi mi to całe pisanie :) to już mój 9 blog, wszystkie pozostałe kończyły się po pierwszej notce. Ale ten jest jakiś inny, gdyż chyba właśnie dojrzałem. Dojrzałem w wielu tego słowa znaczeniach. Po pierwsze jetsem juz od ponad 2 miesiecy pełnoletni :) Po drugie, w końcu zabrałem się do pracy i ciułam powoli, aby dostać się na te pieprzone studia ;] Ale czuje powoli moc. Dwie pierwsze notki były strasznie pesymistyczne, bo do tej pory takie było moje życie. Ale ono ostatnio zmienia się. Coć zmieniałoby się i bez tego bloga. Oczywiście na pewno w dłuższej perspektywie będzie on miał większe znaczenie w moim życiu, narazie jednak to moje życie wywiera wpływ na moje blogi. Te 8 pierwszych było niedoajrzałych. Teraz, gdy chyba złapałem wiatr w żagle, wpłynęło to również na mojego bloga. Blog dojrzał i chyba dopiero się rozkręca.... Ave!
skomentuj (2)A jednak... Udało mi się donieść ten "sukces" i napisać kolkejną notkę.... Co mnie do tego skłoniło? Tylko to, że strasznie się o kogoś mi bliskiego martwie i muszę się czymś zająć inachej dostane konkretnego pierdolca! Także wracając do rzeczy... Przyjaźń... Hehe, dla mie to słowo z roku na rok coraz mniej znaczy... Im bardziej jestem świadomy, im bardziej jestem doświadczony życiowo, tym mniej w nią wierze... Może jakaś tam, gdzieś tam istenieje, ale w moim świecie jej nie ma... A chciałbym zeby zasiatniała. Jednak nie zależy to tylko ode mnie, gdyż mało komu można już dziś zaufać... A zaufanie to podstawa w przyjaźni. I nie jestem wcale jakimś patologicznym człowiekiem, to nie tak, że miałem same jakieś złe przeżycia z "przyjaciółmi". Jednak nawet jeżeli takowi byli i starali się, to niestety zawsze coś nie wychodziło.... Przyjaźń dziś to już mit.. Ludzie potrafią cvhyba tylko przyjaźnić się z komputerem i pieniędzmi. Bratnie dusze albo są od siebie daleko, albo po prostu nie istnieją.Brakuje mi tego w życiu... Gdybym miał przyjaciela, ale takiego naprawdę, takiego na pewno, to życie byłoby łatwe, prozaiczne nawet... Ileż zmartwień mniej... Jednak świat dziś jest taki, jakie jest... I to dzięki nam. Wszem i wobec ogłaszam śmierć prawdziwej przyjaźni........... :/
skomentuj (3)